Na sztuce za bardzo się nie znam, jak dla szarego zjadacza chleba wygląda to lekko pokracznie i na pewno było kosztowne, rozsądny włodarz miasta obsiał by to jakimiś wytrzymałymi roślinami i dbał o nie, było by jak na zachodzie a tak mamy jak w PRL-u
Darku, nie przesadzasz z tym pesymizmem? O miejscu i ludziach w nim żyjących świadczy ta odrobina szaleństwa, na które mogą sobie pozwolić. Pocieszam się tym że wszelkie fajne rzeczy bywają z początku oprotestowane. Wieża Eiffla też była z początku nie lubiana
oki44 - Masz trochę racji, ale odrobina szaleństwa to był rower, teraz to już mi wygląda na socrealistyczne pójście po najmniejszej linii oporu. Mam już parę lat i pamiętam Warszawskie blacho-druciane instalacje artystyczne i ich niechlubny zmierzch. Waszych figur wiklinowych nic już nie zastąpi, były same w sobie sztuką i były jedyne, te koniki to już ślusarska namiastka niestety, a co za tym idzie wpychanie ludziom sztuki, której do sztuki daleko Ale niech tam, co ja się znów tak tym Kwidzynem przejmuję